Broń (0 comments)

od kudlacz135, 17 June 2010

Nieodzownym elementem każdej sztuki walki jest broń. Nie ważne czy to kung-fu, ju-jitsu czy aikido, miecz, kij, czy też wyciągnięta z młyna tonfa, w każdej sztuce walki znajdziemy jakieś elementy z wykorzystaniem różnego rodzaju broni. Na treningach aikido wykorzystuje się głównie bokken, jo lub tanto. To dość podstawowa wiedza. Co jednak sprawia, że na treningi z bronią przychodzi zdecydowanie mniej osób (co wydaje mi się nie jest problemem jednej sekcji, czy jednego dojo).

Instruktorzy tłumaczą wykorzystanie broni na różne sposoby, ja spróbuje napisać ile sam rozumiem przez używanie broni, może przy okazji zachęcając do częstszego przychodzenia na tzw. Buki-waza. Więc zacznijmy od podstaw. Co w pierwszym momencie odstrasza w broni? Pamiętam, że gdy pierwszy raz przyszedłem na tego typu trening, zaczęło się od suburi, po treningu, kiedy wróciłem do domu, pamiętam, że herbatę piłem z łokciami bardzo blisko ciała, kubek trzymając w obu rękach. Bokken ważył zaledwie 0,7 kg, ale tyle wystarczyło by po półtorej godzinie machania uzyskać taki efekt. Podczas innego treningu suburi, robiliśmy same cięcia używając broni, a gdy skończyła się „kolejka”, robiliśmy to samo lecz pustymi rękoma, efekt jednak był podobny, w życiu, nie wpadłbym na to, że pusta ręka może być taka ciężka. Jednak z treningu na trening, było coraz lepiej, co jest dość naturalne. Kiedy przychodzimy na „normalne” treningi, też potrzeba czasu by dorównać choćby kondycją bardziej doświadczonym osobom. Więc dlaczego frekwencja na treningach z bronią jest zdecydowanie niższa? Można słyszeć opinie typu: miecz to przeżytek, kto chodzi z kijem po mieście. Ciężko się sprzeczać z takim zdaniem, bo to fakt, po ulicy rzadko kiedy widzimy osobę z kataną za pasem (pomijając kolegów z treningów :) ).
Każdy ma swoje zdanie, ja jednak uważam, że to dość krótkowzroczne poglądy.
Jakie więc korzyści może nam dać trening z bronią? Przede wszystkim podstawy, powtarzając po raz tysięczny na jednym treningu shomenuchi, słuchając po raz kolejny „niżej biodra”, „luźne nogi”, „ugnij kolana” wyrabiamy sobie postawę. Jestem przekonany, że każdy kto patrzy na swojego Sensei, choćby podświadomie zwraca na to uwagę, na ten luz, spokojną pozycję, płynność ruchów. Kiedy wykonujemy techniki, bez znaczenia czy to katame, czy nage-waza, pewnie częściej (przynajmniej na początku) zastanawiamy się nad tym którą nogą zacząć, jak się następnie ruszyć. Podczas treningów z bronią, możemy zastanowić się, jak obniżyć pozycję, jak najlepiej pracować ciałem, żeby dotrwać do końca zajęć choćby ze sprawnymi rękami. Wtedy, te „podstawy” staną się naturalne podczas wykonywania technik już bez broni. To pierwsza korzyść, która niesie za sobą ogólnie większą sprawność zarówno fizyczną jak i psychiczną. Broń sama w sobie może też dać odpowiedź podczas wykonywania tai-jutsu, wiele ruchów, staje się prostszych, może nawet bardziej naturalnych gdy tysiąc razy powtórzymy je z bokkenem. Przekłada się to z kolei na zrozumienie technik, które w końcu „są tylko efektem ubocznym ruchu, pracy ciałem, tai-sabaki”. Nie da się ukryć, że praca z bronią, nie jest łatwa, ale gdy każdy z nas wybrał sztuki walki i postanowił przy nich zostać, to nikt nie mówił, że będzie łatwo. W takiej sytuacji przydałaby się motywacja. Ja przede wszystkim widzę dwie. Pierwsza dość prozaiczna. Każdy widział gwiezdne wojny, jestem przekonany, że każdy widząc walki na miecze świetlne, małego mistrza Yodę, albo wywijającego podwójnym mieczem Dartha Maula, chciał choć na chwilę robić coś podobnego i równie efektownego. Gdzie jeśli nie na treningach z bokkenem lub jo, można nauczyć się tak śmigać, gdzie można spokojnie stanąć naprzeciwko partnera i poczuć się jak samurai. To może dość dziecinne podejście, ale idę o zakład, że każdy pomyślał tak chociaż raz, zresztą, chwilami takie podejście sądzę, że sprawi, że nawet te ciężkie treningi potraktujemy jak zabawę. Co wcale nie znaczy, że cały trening powinniśmy traktować w ten sposób. Bronią jednak należy się bawić do pewnego stopnia. Jak wspomniałem, rozwinie nasz „luz”, płynność, a prędko sami zauważymy, że znacznie łatwiej przychodzą do głowy przejścia między technikami, albo pomysły na rozwinięcie ruchu.
Druga motywacja to instruktor prowadzący zajęcia. Wcale nie mam tu na myśli motywacji typu „szybciej, to jest za wolno”, „porządne te cięcia”, to „motywacja” ;-) dość standardowa, ale i obowiązkowa dla instruktorów. Ich pracę widać gdy próbują nas czegoś nauczyć, ale to myślę łatwiej zrozumieć na przykładzie związanym właśnie z bronią. Weźmy za przykład jo kata 13. Niby zwykły układ z kijem, 13 ruchów, kata nauczane chyba jako jedno z pierwszych. Ale wydaje mi się, że dobrze pokazuje rozwój na treningach z bronią. Zaczyna się od nauczenia ruchów, kiedy opanujemy ruch dochodzimy do pracy nad tym kata w parach, następnie te same ruchy, w tych samych parach, ale dochodzi dynamizm, zwiększa się ruch, przyśpieszamy, staramy się nadążyć za partnerem, gdy do zwykłego machania dochodzi broń przeciwnika, potem kata w parach poruszając się po okręgu, wersja tego samego kata w trójkach, kolejna interpretacja dla 3 osób, a potem jeszcze jedna… a to tylko fragment jednego kata, który zdążyłem poznać w tak krótkim okresie czasu. To według mnie jest dowód na to, jak same te ruchy mogą wpłynąć na naszą pracę, dzięki temu możemy uświadomić sobie ile rozwiązań, interpretacji, sposobów wykonania, przejść, jest w jednej technice, w niby jednym prostym kata, i ile jeszcze wiedzy jest przed nami.

Każdy ma swoje określone preferencje, jedni lubią grę w szachy, inni jeżdżą na rowerze, ktoś woli sporty, systemy, lub sztuki walki. Aikido jest jednak sztuką, na zajęcia przychodzimy z własnej woli, dla przyjemności (choć treningi nie rzadko nie są do końca przyjemne, lecz wyczerpujące), sama broń jest zaś fragmentem całości, o którym nie powinniśmy zapominać. Sama ciężka praca spotyka nas na każdym kroku i tylko od nas samych, i od naszego podejścia zależy jak spojrzymy na problem, i jak sobie z nim poradzimy. Trening jednak nie powinien być problemem i tak jak z przyjemnością przychodzimy na treningi, z taką samą przyjemnością powinniśmy zaprzyjaźnić się z bronią.

Karol Łaciok

Komentarze:

Feed Kanały RSS:

Obecnie zalogowani:

Ostatnie zdjęcia:

Następne seminarium:

Sofia, Bulgaria (2012-03-04)

Dzisiaj urodziny obchodzi: