Dlaczego Aikido? (0 comments)
od storm, 13 May 2010
Gdy byłem małym dzieckiem fascynowały mnie sztuki walki. Oczywiście nie miałem pojęcia, jak ważny jest wybór sztuki walki, jaką chce się ćwiczyć. Dla mnie było wszystko jedno. Chciałem mieć własne kimono i najlepiej od razu czarny pas… Nie wiedziałem, ile ciężkiej pracy trzeba w to włożyć. Moje fascynacje ograniczyły się do obserwowania ćwiczeń lokalnej sekcji karate, którą założył nasz nauczyciel wychowania fizycznego z podstawówki. Pewnego dnia podszedł do mnie i powiedział, że nie wystarczy, chcę tylko przychodzić i patrzeć na treningi, muszę brać w nich udział. Tak bardzo się tym przejąłem, że przez następne kilka miesięcy nie przychodziłem na treningi – chyba po prostu się wystraszyłem… Po pewnym czasie podjąłem jednak decyzję, że się tam wybiorę ponownie. Wziąłem więc dres i poszedłem na mój pierwszy „czynny” trening! Te dwie godziny były dla mnie jak piekło. Nie dość, że byłem strasznie zmęczony, to jeszcze czułem się strasznie niedoceniony gdyż pokazywano mi tylko proste uderzenia, kopnięcia itd. Myślałem, że na pierwszym treningu opanuję technikę „latającego smoka”, a potem będę ją już tylko doskonalił. Muszę przyznać, że trochę się zawiodłem. Ale siedząc już w domu na łóżku, stwierdziłem, że chyba jednak trzeba się najpierw nauczyć podstaw, a dopiero później technik takich jak „technika latającego smoka”. W tym momencie zdałem sobie sprawę, ile trzeba godzin, dni i lat ciężkiej pracy, aby dotrzeć do wymarzonego mistrzowskiego pasa. Pamiętam, że po tym treningu tak bardzo bolało mnie całe ciało, że dostałem zwolnienie od rodziców z lekcji wychowania fizycznego. Tego zwolnienia mój nauczyciel oczywiście nie uznał, bo sam powiedziałem mu, co jest tego przyczyną. Kolejne treningi wyglądały podobnie jak pierwszy: rozgrzewka, nauka uderzeń i kopnięć itd. Karate trenowałem przez około 3 lata. Niestety z powodu wyjazdu mojego nauczyciela nasza sekcja rozpadła się, bo nie było nikogo, kto mógłby prowadzić treningi.Po tym epizodzie z karate nastąpiła przerwa w moich naukach sztuk walki. Trwało to do czasu, kiedy w telewizji zobaczyłem program o człowieku, który zwiedzał Japonię i zawitał do jednego z Tokijskich Dojo, gdzie odbywał się trening aikido. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to wrażenie, że trening wydawał się strasznie płynny. Nie było tam mechanicznych uderzeń czy prób wytrzymałościowych na ból spowodowanych uderzeniem w brzuch. Trening polegał na ćwiczeniu płynnych ruchów, technik i padów. Bardzo mi się to spodobało, ponieważ nie było w tym brutalności tylko delikatność. I właśnie to przekonało mnie do zainteresowania się aikido.
Oczywiście nie obyło się bez oglądania filmów ze słynnym Stevenem Seagalem… Ale muszę przyznać, że to nie on zainspirował mnie do tego, aby zacząć ćwiczyć. Kolejny raz ujęła mnie właśnie płynność ruchów. Tak jakby nie było w tym wszystkim siły ze strony osoby broniącej się. Przeglądając serwisy internetowe dotyczące aikido, miałem okazję poznać nazewnictwo związane z tą sztuką walki. Kiedy przyglądałem się krótkim filmom, które dotyczyły nauki padów, odniosłem wrażenie, że jest to banalnie proste. Oczywiście pierwsze wątpliwości zostały rozwiane na pierwszym treningu. Ja – znowu w dresie – i kilkanaście osób w bieluśkich kimonach. Pełen zapału i chęci do nauki ze skruchą przyjąłem pierwsze polecenie ze strony senseia: „Będziesz się kulał!”. I tak oto przez cały pierwszy trening kulałem się od jednego końca maty do drugiego… Po pół godzinie miałem już dosyć. Przypomniał mi się pierwszy trening karate. Tego dnia zrozumiałem, że to wszystko, co widziałem na ekranie telewizora, było efektem ciężkiej pracy, którą chyba każdy zaczynał właśnie od kulania. Nie zdawałem sobie sprawy, że zwykłe pady mogą tak zmęczyć organizm i spowodować takie zakwasy. Dopiero teraz uświadomiłem sobie, że aby nauczyć się tych kilku ćwiczeń, trzeba najpierw przełamać swój strach. Bo jak można zrobić pad przez bark lub nadgarstek, skoro całe życie robiło się „fikołki” przez głowę… Początkowo wyglądało to jak nauka potrójnego salta w tył w telemarkiem. Dzisiaj mogę powiedzieć, że dochodzę do takich samych wniosków, jak w dzieciństwie: najpierw podstawy! Następnie techniki.
Aikido nauczyło mnie cierpliwości do innych i samego siebie. Czasami nauczenie się jakiej techniki wymaga wiele czasu, powtórzeń i właśnie cierpliwości. Teraz doceniam to, co zrobili dla mnie inni w mojej sekcji. Pokazali mi, że nie wolno się poddawać. Dzięki temu uświadomiłem sobie, że zmęczenie, które odczuwam, gdy schodzę z maty po skończonym treningu, jest dla mnie przyjemnością. Nie mówiąc już o nowych doświadczeniach. Za każdym razem, gdy ćwiczę na treningu, staram się dążyć do mojej wymarzonej płynności ruchu.
Najważniejszym elementem sztuk walki jest udoskonalanie samego siebie. Chciałbym, aby kiedyś ktoś powiedział o mnie to, co ja kiedyś mówiłem o tych wszystkich ludziach, których widywałem w telewizji na międzynarodowych pokazach aikido. Że moje ruchy są płynne i lekkie.
Moim zdaniem aikido jest bardzo rozwojową sztuką walki, gdyż nie ogranicza się jedynie do doskonalenia techniki, ale również stylu. Ktoś kiedyś powiedział: „Jest tyle stylów aikido, ile ludzi je trenujących…”. Całkowicie się z tym zgadzam. Dla mnie ważne jest to, że nikt nie narzuca mi sztywnych reguł. Oczywiście są pewne zasady, od których nie należy odstępować, ale reszta to kwestia własnej interpretacji.
Kolejną rzeczą, którą odkryłem w Aikido i która zdecydowała o tym, że ćwiczę tę sztukę walki, jest szacunek i wzajemne go sobie okazywanie. Oczywiście częściowo wynika to z kultury japońskiej (np. kłanianie się – nawet swojemu wrogowi). Ale z drugiej strony wynika to też z tego, że uczymy się doceniać czas i siły poświęcone nam przez naszego nauczyciela. Im więcej wiemy i umiemy, tym częściej oczekujemy szacunku od innych osób, które pytają się nas na przykład, o to jak wykonać daną technikę. I tutaj powracamy do stwierdzenia: czy ważny jest wybór sztuki walki, którą chce się ćwiczyć? Można to ująć w ten sposób, że nie każdego interesują płynne ruchy, etykieta samuraja, nauka kaligrafii czy ceremonia picia herbaty. Te wszystkie rzeczy powiązane są z aikido, które jest sztuką walki. Jak wiemy sztuka jest czymś pięknym i wzniosłym. Nie liczą się puchary, dyplomy czy medale. Każdy ćwiczy dla siebie i tyle ile chce i może. Właśnie dlatego zdecydowałem się ćwiczyć tę sztukę walki.
Kanały RSS: