Czym jest dla mnie Aikido? (0 comments)

od gotar, 14 September 2009

Autor: Justyna Kosecka

Jest sztuką walki stworzoną przez japońskiego mistrza Morihei Ushiba, opartą o ruchy samoobronne zaczerpnięte z różnych sztuk walki, takich jak: ju-jitsu, aikijutsu i innych starożytnych sztuk walki. Skupia w sobie umiejętność posługiwania się nie tylko technikami, ale i bronią. Od samego początku nauczania nacisk kładzie się na koncentrację myśli oraz posługiwania się energią wewnętrzną, czyli “ki”. Aikido nastawione jest na obronę przed niespodziewanym atakiem (w samym aikido bowiem, nie istnieje atak). Skupia swą całą uwagę nie tylko na przepływie energii wewnętrzej “ki” ale i na “harze”, czyli centrum (ośrodku ciężkości każdego człowieka).

Aikido jest sztuką walki ma, więc służyć rozwojowi, integracji i zdobywaniu umiejętności w wykorzystaniu całości sił każdego człowieka, zarówno fizycznych jak i duchowych.

Pisząc o Aikido w powyższy sposób chcę pokazać tylko jedno z wielu tysięcy spojrzeń ludzkich na tę sztukę walki. Spojrzenie to jest bardzo ogólne i na pewno nie odzwierciedla spojrzenia osoby trenującej Aikido od pewnego już czasu. Jest to, więc tylko jedno z oblicz tej sztuki walki, które zarówno i ja staram się doskonalić w czasie swojego treningu.

Czas, który spędzam w dojo (dla mnie miejscu wewnętrzego wyciszenia) na doskonaleniu technik stał się dla mnie czasem odkrywania a zarazem i doskonalenia własnej osobowości oraz własnego charakteru. Jest to miejsce gdzie za każdym razem, gdy staję na macie ciężko pracuję nad sobą, co nie rzadko wywołuje we mnie walkę uczuć i emocji, buduje więź z tymi, którzy towarzyszą mi w tych zmaganiach. Z dnia na dzień, poprzez osoby, z którymi trenuję a przede wszystkim poprzez moich nauczycieli, Aikido zaczęło uczyć mnie dążenia do harmonii nie tylko w ruchach, jakie towarzyszą mi w każdej wykonywanej technice, ale i do harmonii z ludźmi, którzy mnie otaczają.

Aikido nauczyło mnie, że uke (osoba, z która trenuję) to mój przyjaciel, że w czasie treningu gra on tylko jedną z niezmiernie ważnych ról, rolę mojego wroga. Cały czas, więc nie mogę zapmnieć o tym, że tego prawdziwego wroga spotkam na ulicy i dlatego do mojego przyjaciela, z którym trenuję zawsze będę odpowiednio dostosowywać siły tak, by dbać o jego bezpieczeństwo oraz o bezpieczństwo własne. Przychodzę na trening nie po to by zadawać ból osobom, z którymi trenuję, ale po to by się wraz z nimi doskonalić. Nauczyłam się, że jest to możliwe bez wyrządzania krzywdy mojemu partnerowi i odpowiednie wypośrodkowanie siły, którą wobec niego stosuję.

Nie potrzebuję nikomu udowadniać, że potrafię zadawać ból, ponieważ wiem, że prawidłowo wykonaną techniką będę potrafiła go wywołać. W dojo, aikido uczy mnie szanować każdego, kto chce się wraz ze mną doskonalić, uczy akceptacji na jego inność, na jego inne spojrzenie na tą sztukę walki. Nie każdy z nas będzie miał je takie samo, ale może każdy po odpowiednim dla siebie czasie dostrzeże to, czego Aikido go nauczyło.

Aikido nauczyło mnie szacunku i uznania do tego, czego uczy mnie mój sensei, to on wpaja we mnie pewne zasady tej sztuki i w dużej mierze od niego również zależy, czy wartości te we mnie przetrwają, chociaż czasami będą kłociły się z niewrażliwą na nie rzeczywistością. Uczy mnie cierpliwości w tym, co robie, nie pozwala na zakorzenienie się w moim umyśle negatywnych myśli, powoli pozwala zapanować nad strachem przed niepowodzeniem w odparciu niespodziewanego ataku. Poprzez treningi uczy mnie, by zdobytych umiejętności nie wykorzystać nigdy przeciw swojemu nauczycielowi, lecz dbać o to by przetrwały i zostały przekazywane innym, choć wiem, że przekaże je napewno w charakterystyczny dla siebie sposób.

Aikido uświadamia mi nagłe zmiany i wydarzenia, jakie mogą zajść w moim życiu (nie tylko przygotowuje mnie na niespodziewany atak), ale i czas, w którym uczeń odchodząc od nauczyciela nie staje w roli jego wroga, lecz staje się kolejnym ogniwem, dzięki któremu ta szttuka walki może przetrwać wśród innych sztuk.

Aikido uczy mnie by odrzucać dumę i pychę, aby zdawać sobie sprawę ze swych umiejętności, ale nie rozbudzać w sobie złości, jeśli, ktoś posiądzie je w lepszym stopniu (dla mnie pojęcie “lepszego”, czy też “gorszego” w aikido nie istnieje, są natomiast osoby szybciej posiadające dane umiejętności, by nauczać osoby potrzebujące na to więcej czasu).

Najważniejszą jednak rzeczą, która w ostatnim czasie pozwoliła zgłębić mi Aikido był nie ból fizyczny, z którym zapoznawałam się od pierwszych etapów mojego trenowania, ale duchowy. Narodził się on z nieporozumienia bliskich mi osób a nieporozumienie to bardzo zakorzeniło się w ich sercach. Ból ten daje poczucie bezradności i smutku. To ciężka nauka, którą Aikido pozwoliło mi poznać. Nauka, której celem jest moja wiara w to, że każdy z nas musi kiedyś zrozumieć, czym jest dla niego ta droga, którą zaczął i czy jest gotów przekazać ją innym, czy zaszczepi w innych, pojęcie Aikido jako drogi pokoju, czy może będzie chciał zrobić z niej drogę ustawicznej walki, nienawiści i złości do drugiego człowieka?

Dlatego Aikido jest moim wewnętrznym głosem, moim osobistym nauczycielem, który zawsze będzie mnie wspierał w tym, co robię, nigdy nie obróci się przeciw mnie, a dzięki niemu będę szła drogą, którą już rozpoczełam. W Aikido szukam własnego “ja”.

Komentarze:

Feed Kanały RSS:

Obecnie zalogowani:

Ostatnie zdjęcia:

Następne seminarium:

Sofia, Bulgaria (2012-03-04)

Dzisiaj urodziny obchodzi: