Wpływ Aikido na cechy mojej osobowości(charakteru) i na moje życie. (0 comments)

od gotar, 14 September 2009

Autor: Sebastian Smusz

Aikido jest to japońska sztuka walki wywodząca się w prostej linii od ju jitsu. Można powiedzieć, że jest kontynuacją przekazu, który zapoczątkował w jedenastym stuleciu cesarski potomek, Minamoto no Yoshumitsu tworząc Daitoryu, którego tajniki utrzymywane były w sekrecie, przekazywane z pokolenia na pokolenie i wzbogacane niejednokrotnie o śmiertelne techniki. Jego najstarszy syn Yoshikiyo za sprawą osiedlenia się w wiosce Takeda zapoczątkował nową gałąź tego rodu. Z niej to właśnie wywodził się żyjący w XIX wieku Sokaku Takeda. On jako pierwszy zaczął przekazywać tajniki rodowego sekretu postronnym nauczając z początku tylko wysoko urodzonych dostojników a następnie coraz to większą rzesze ludzi. Zaryzykuje stwierdzeniem, że wpływ jego nauk zauważalny jest w niemal każdej współczesnej sztuce walki czy systemach combat.

Jednym z najwybitniejszych uczniów Takedy był Morihei Ueshiba twórca Aikido. Charyzmatyczna postać o drobnej posturze, ale wielkim duchu zadziwiająca do dziś wiele osób na całym świecie, trenujących jak i nie mających nic wspólnego ze sztukami walki. Zaskakująca wewnętrzna przemiana, jaka dokonała się w nim za sprawą przeżyć wojennych, tragedii osobistych oraz wpływu religii Omoto kyo sprwiła, że miejsca związane nieodwracalnie z jego osobą odwiedzane są rok rocznie przez tysiące ludzi stając się przez to niemal ośrotkami kultu. Z najemnika stał się „mnichem” wielbiącym pokuj i dążącym do osiągnięcia harmonii z wszechświatem.

Aby wyjaśnić, czym dla mnie jest Akido musiałbym wyjaśnić najpierw, czym jest ono w ogóle, bo na pewno nie jest zwykłą sztuką walki.

Sztuka ta zaliczana jest do współczesnego budo(wojenna droga, ścieżka) w odróżnieniu od kobudo(stare budo), do którego zalicza się min. ken jutsu, iai jutsu, ju jutsu, itp..

Nazwa Aikido składa się z trzech japońskich znaków kanji. Pierwszy „ai” oznacza miłość, harmonie lub jedność…, Drugi znak „ki” oznacza ducha, byt niematerialny lub energie wewnętrzną (życiową) i trzeci „do” drogę, ścieżkę itp. Połączenie tych trzech znaków można tłumaczyć na różne sposoby, ale przyjmijmy, że jest to droga do harmonii z duchem(duszą). Wrócę jeszcze na chwilę do kwestii różnicy między starym a współczesnym (nowym) budo gdyż wyjaśnienie tego pozwoli na głębsze zrozumienie współczesnych japońskich sztuki walki.

Jak można się domyśleć umiejętność skutecznej walki w feudalnej Japonii była konieczna, aby przetrwać w kraju nękanym ciągłymi walkami wewnętrznymi oraz zagrożonym wrogimi najazdami. Wtedy ludzie musieli walczyć, na co dzień chroniąc siebie i swoich bliskich. Skuteczna samoobrona była dla nich umiejętnością bardzo cenną dla tego, więc powstawały coraz liczne szkoły uczące jak najszybszego (za wszelką cenę) obezwładnienia przeciwnika. Ta umiejętność nazywana była jutsu( z jap. umiejętność, zdolność,…) czyli np. styl ju jutsu oznaczał umiejętność bądź zdolność ulegania większej sile przeciwnika wykorzystując jego słabe strony oraz swój repertuar technik do pokonania go. Z czasem, gdy zmieniła się sytuacja w kraju w raz z nastaniem ery Meji i otwarciem się Japonii na kulturę i nowinki płynące z zachodu zdolności te nie były już tak potrzebne. Z czasem( po II wojnie światowej) sytuacja ta doprowadziła do zmniejszenia się liczby osób ćwiczących te sztuki do grona wiernych tradycjom japończyków. Japończycy zdali sobie sprawę, że muszą zacząć działać, bo jeśli nic nie zrobią to tradycyjne sztuki walki wyginą niczym dinozaury i pozostaną jedynie na kartach historii. Zmieniono, więc tradycyjne bojowe(bitewne) nastawienie i stworzono na tej bazie nową ideologiczną otoczkę pozwalającą na byt istnienia we współczesnym świecie. A więc nazwy zostały przekształcone (umiejętność zmieniono na drogę), techniki jeszcze raz przeanalizowane, z czego niektóre pozostawiono a inne zmieniono tak, aby mogły mieć zastosowanie w walce sportowej. Postanowiono przenieść zasady z pola bitwy do dojo a walkę z ciałem przeciwnika po części zamienić na walkę toczącą się wewnątrz nas samych. Tą wewnętrzną walkę rozumiem jako nieustanne darzenie do wyzbycia się wszelkich słabości, kroczenie stanowczo przez życie oraz stawianie czoła napotkanym przeciwnością losu. Tak właśnie rozumiem tą drogę, drogę budo, którą i ja kroczę. Istnieje wiele ścieżek, którymi możemy podążać wybierając wartości, którymi chcemy się kierować. Można też wybrać kilka elementów z rożnych dziedzin i stworzyć z ich połączenia własny szlak, którym będziemy podążać. Ja już wybrałem swoją drogę a jedną z jej części jest właśnie Aikido.

W swoim jak na razie krótkim życiu miałem okazje trenować już wiele różnych sztuk bądź systemów walki, ale i tak w końcu wracałem do Aikido.

Aikido zafascynowało mnie przede wszystkim finezją ruchów i tym, że z początku wydawało mi się bardzo trudne, przez co budziły się we mnie jeszcze większe chęci do nauki. Znaczące jest dla mnie też to, że trenując Aikido mogę się uczyć ciągle nowych technik gdyż ma ogromny a może nawet i nieskończony repertuar, ( jeśli włączymy do tego różne „wariacje”). Dzięki treningom poznałem wiele ciekawych osób w tym tą jedną, jedyną na całe życie. Możliwość dzielenia wspólnej pasji z ukochaną osobą jest czymś wspaniałym, ale też rzadko spotykanym i dlatego właśnie konieczne jest zachowanie pokory i nie unoszenie się dumą podczas treningu(tak zresztą jak w życiu prywatnym).
Mówi się ze jednym z celów treningów Aikido jest rozwój osobowości. Jeśli chodzi o wpływ tej sztuki na moje cechy charakteru to uważam, że jest on znaczący. Być morze, dlatego że w chwili rozpoczęcia swojej przygody z treningami miałem ok. piętnastu lat i szukałem czegoś odpowiadającego moim ówczesnym oczekiwaniom. Wiadomo, że osobowość młodego człowieka jest bardziej niż u dorosłego podatna na wpływ otoczenia i przebywających w nim osób.

Zacznę od tego, że treningi są dla mnie pewnego rodzaju zaworem bezpieczeństwa pozwalającym na ujście negatywnej energii nagromadzonej za sprawą codziennych stresów. Aikido pomaga mi też w zwalczaniu lęków, stawiając przede mną coraz to nowe wyzwania, którym muszę sprostać. Czasami ogarnia mnie paraliżujący strach w chwili, gdy stoję na środku maty ze świadomością tego, że wszyscy na mnie patrzą a ja chciałbym wypaść jak najlepiej. Ale w takich momentach zdaję sobie sprawę, że nie mogę się poddać gdyż wiem, że prędzej czy później i tak mnie to dopadnie. Wiem, że muszę stawić temu czoło (swoim demonom) i stoczyć swą wewnętrzną bitwę. Jestem świadom odbywania się jednocześnie „treningu pokory”, który łączy się z praktyką niemal każdej sztuki walki w tym także w Aikido. Dlatego staram się rozwijać w sobie tę pokorę, ale jak wiadomo to, co dobre wymaga wiele wysiłku. Przez co często unoszę się dumą a później bardzo tego żałuję, niestety w tedy jest już za późno.
Często zdarza się, że trening Aikido wciąga mnie do tego stopnia, że zapominam o tym, co przed chwilą zaprzątało mi umysł. Dzięki temu mogę wyciszyć się i skupić na wykonywanej technice ucząc się kolejno ruch po ruchu, traktując to jak ćwiczenie kształtujące ducha. W pewnym sensie pomaga mi to w pokonywaniu niecierpliwości oraz innych związanych z nią słabości.

Moje zasady życiowe na wypracowanie posiadać, których wpływ miało Aikido to przede wszystkim świadomość tego, że jeśli coś jest trudne do wykonania to zawsze istnieje na to jakiś łatwiejszy sposób, trzeba tylko umieć go znaleźć. Nie wiem czy w moim życiu istnieje w ogóle coś, na co Aikido nie miało, choć pośredniego wpływu a nie mówiąc już o bezpośrednim.

Jednym z ważnych aspektów w treningu sztuk walki jest poprawne zrozumienie tego, co kryje się pod pojęciem słowa sensei. Słowo to oznacza nauczyciela tyle, że w kulturze japońskiej pojmowane jest inaczej niż w europejskiej. Ja jednak nie będę się rozwodził nad tym jak widzą go w jednej bądź drugiej kulturze. Spróbuję za to przedstawić mój punkt widzenia na tą sprawę a także, jakie według mnie cechy charakteru powinien być sensei.

Sensei jak każdy nauczyciel mając grono uczniów powinien cechować się przezornością i wyobraźnią nie zmuszając ich do czegoś, co według niego było by ponad ich siły. Powinien stale kontrolować to, co się dzieje wokoło tak, aby nikomu nie stała się krzywda. Jego rola nie powinna kończyć się wraz z opuszczeniem maty. Powinien też być przewodnikiem przez drogę budo nie osądzając przy tym, ale też starając się zahartować ciało i umysł swoich podopiecznych. Winien wpajać swoim uczniom zasady prawidłowego postępowania. Najlepiej to, czym kierować powinien się nie tylko sensei, ale też każdy człowiek tłumaczy ten cytat z książki Mistrza Kaisena:

„Nie przyszliście na świat by wam służono,
Lecz aby służyć innym.
Jeśli znajdziecie diament ukryty w głębi was,
Nie zatrzymujcie go, lecz oddajcie innym, a wróci on do was jeszcze większy.
Przede wszystkim działając nie oczekujcie rekompensaty,
Gdyż powinniście być bez celu ani myśli o korzyściach.
Nie poszukujcie raju ani nie unikajcie piekła, ponieważ
Tu i teraz są one obecne w waszym codziennym życiu.
Kiedy dajecie, nie myślcie o sobie, o zasługach płynących z tego dobrego uczynku.
Sama chęć zgromadzenia zasług już oddala was od Drogi.”

Na koniec chciałbym wrócić jeszcze na chwile do rozumienia przeze mnie Aikido, ale tym razem w aspekcie samoobrony. Często jest to właśnie główna przyczyna rozpoczęcia treningów jakiejkolwiek sztuki walki. Pomimo tego, że Aikido zawiera w sobie techniki obronne przed niemal każdym z ataków (w tym też bronią). A także pomimo tych wszystkich mozolnych lat ćwiczeń i świadomości tego, że jesteśmy w tym dobrzy. I tak w każdej chwili możemy zostać ofiarą napadu i paść martwi od pchnięcia nożem lub od kuli. To, co trenujemy daje nam tylko trochę większą szansę wybronienia się albo też nie daje nam jej w ogóle. Aikido nie uczy głupoty ani brawury, lecz jest sztuką o bardziej głębszym przesłaniu. Nawet jeśli przydarzy się nam sytuacja, po której będzie się nam zdawało, że nie wykorzystaliśmy naszych umiejętności, wtedy zastanówmy się jeszcze raz czy było tak naprawdę. Przecież Aikido to nie tylko ciało, ale też duch a jeśli przeżyliśmy to oznacza, że duch nie dał się złamać.

Podsumowując, jeśli ktoś by mnie kiedyś spytał, czy mając drugą szanse wybrałbym jeszcze raz Aikido. Bez zastanowienia powiedziałbym, że „tak”. Bo jeśli bym wybrał „nie”, to na pewno nie był bym tą osobą, którą jestem teraz i nie poznałbym …

Komentarze:

Feed Kanały RSS:

Obecnie zalogowani:

Ostatnie zdjęcia:

Następne seminarium:

Sofia, Bulgaria (2012-03-04)

Dzisiaj urodziny obchodzi: