Aikido w życiu codziennym - aż do przesady. (0 comments)

od Kajka, 5 September 2009

Nadeszły wakacje. Co prawda pogoda sprzyjała wypadom na plażę i wycieczkom rowerowym, jednak Jasiu miał coroczne postanowienie. Nadrabiał zaległości w kinematografii. Tym razem tematem przewodnim były sztuki walki. Poszedł do wypożyczalni i poprosił o kilka klasyków., między innymi: „Wejście smoka”, „Nico- ponad prawem” , „Pijany mistrz”, „Klasztor Shaolin” oraz „Hero”- przepełnionych scenami sztuk walki i to bez wykorzystania efektów specjalnych. Za każdym razem spotykał mistrzów znanych na całym świecie. Za którymś razem, przechodząc między regałami zwrócił uwagę na niewielki lecz wyraźny napis- „Karate po polsku”. Brzmiało interesująco, gdyż Nie słyszał jeszcze o polskim filmie poświęconym sztukom walki. Troszkę stary, lecz mógł się okazać ciekawy. Do tej pory miał do czynienia tylko z kinem amerykańskim- pełnym efektów i niesamowitych scen walki oraz chińskim- przepełnionym pięknymi krajobrazami oraz barwami. Z podekscytowaniem chwycił pudełko i pobiegł do domu. Uruchomił sprzęt i czekał na rozwój wydarzeń. Czekał… czekał… i czekał… aż film się skończył. Siedział jeszcze chwilę i wpatrywał się w czarny ekran. Nie wiedział co ma o tym myśleć. A gdzie ta porywająca akcja? Niesamowite napięcie i zapierające dech w piersiach sceny walki? Oddał film z wielkim rozczarowaniem i powrócił do przeglądania amerykańskich wydań, w których nie brakowało ulicznych bójek, wysportowanych i niezwyciężonych bohaterów, stających po stronie słabszych. We wszystkich przejrzanych pozycjach znajdował zastosowanie dla sztuk walki w życiu codziennym. Postanowił, że zapisze się na treningi, by mógł bronić znajomych, być odważniejszym i znaleźć uznanie w szkole i na podwórku.

Większość młodych ludzi tak właśnie patrzy na sztuki walki. Dodatkowo mając w zamyśle kondycję czy zamiłowanie akurat do takiego sportu. Prowadzący wpajają adeptom, iż podstawą nauki wszelkich sztuk walki jest trening, który zazwyczaj uczy umiejętności opanowania agresji, samoobrony, poprawia wydolność organizmu oraz uczy panowania nad emocjami. Czy tak właśnie postępujemy? Pewnie i tak. Wiadomo, że bywają odstępstwa od normy, dlatego też często można spotkać dokładne przeciwieństwo przedstawionej postawy. Niektórzy preferują style, które są faktycznie użyteczne- jak to się mówi: „na ulicę”. Sprawdzają je oraz samych siebie, dzięki czemu zyskują uznanie w oczach znajomych, ale tylko do momentu aż trafi się lepszy od nich. Karate, muai thai, krav maga czy boks mogą być uznawane za te praktyczne. Z kolei Aikido posiada podobno kilka wad i postrzegane jest często jako sztuka tańca a nie walki. A czy rosyjskie Sambo czy brazylijska Capoeira nie zawierają ruchów tanecznych? Oczywiście że tak i mimo to nazywają się sztukami walki. Drugą zaskakującą dla co niektórych rzeczą jest brak wykorzystywania naszej siły w stosunku do przeciwnika, któremu mamy ustępować, a co dziwniejsze nawet z nim współpracować aby wytrącić go z równowagi! poruszania się po okręgu, co jest wbrew ludzkiej naturze. Dlatego często już po pierwszej konfrontacji z Aikido decydujemy się na „prawdziwszą sztukę walki” lub mimo wszystko próbujemy być w tym wytrwali. Na początku ciało i umysł walczą z zasadami, które wpajają nam trenerzy. Ciężko jest przecież zmienić swoje nawyki. Jednak w wielu materiałach i artykułach dotyczących sztuk walki można wyczytać, że ich wspólnym celem jest osiągnięcie takiego poziomu rozwoju ciała i umysłu, w którym staną się jednym. Trzeba się nauczyć, by ciało i umysł były zrelaksowane, ponieważ napięcie spowalnia reakcje. Nie sprawiamy, że Aikido działa, tylko podążamy za tym, co ono sobą reprezentuje i pozwalamy by działało. Jest bardzo dużym wyzwaniem dla nas, zwłaszcza, że te zmiany muszą sięgać poza matę, muszą dotyczyć także życia codziennego. W rzeczywistości niewiele osób trenuje sztuki walki dla samych umiejętności praktycznych. Umiejętność obrony w pewnych sytuacjach może być bardzo użyteczna. Ale idąc dalej można zauważyć, że rozwijając umiejętności walki rozwijamy również umiejętności radzenia sobie ze zwykłymi codziennymi sprawami. Można pokonać w sobie takie uciążliwe cechy jak nieśmiałość, brak wiary w siebie czy brak opanowania szczególnie w sytuacjach ekstremalnych. Jest tak, ponieważ życie można w pewnym sensie nazwać walką. W Aikido dąży się do tego aby nie traktować drugiej osoby jak wroga. Czasami nie można uniknąć walki, a wtedy trzeba zrobić to, co jest konieczne by przetrwać. Walka toczy się w dwóch wymiarach: fizycznym, gdzie znaczenie mają umiejętności i psychicznym, gdzie trzeba być przygotowanym na to, że napastnikowi może się coś stać z różnych powodów.

Część dotycząca fizycznego znaczenia sztuk walki nie jest nikomu obca i jest dobrze ukazywana w większości filmów akcji. Przejdźmy więc do zagadnienia związanego z psychiką. Dużo się o niej mówi, ale niestety przeważnie pozostaje tylko teorią. Prawdziwe zrozumienie musi mieć swoje odbicie w ciele. W przeciwnym wypadku będzie to tylko uzasadnianie argumentami rozumowymi naszych czynów i postaw mających źródło w nieuświadomionych motywach, które zniknie podczas stresowej sytuacji i wtedy dana osoba wróci do swoich zwyczajów, zapominając o nabytych zdolnościach. Trening wymaga, aby uczniowie podejmowali wyzwania i stawiali czoła konfliktom a nie uciekali od nich. Dzięki fizycznym doświadczeniom na macie uczą się w odpowiedni sposób reagować na sytuacje występujące w ich życiu. W wydajny i twórczy sposób rozwiązują problemy i radzą sobie ze strachem. Potrafią przez to rozpoznawać i niwelować pełne napięcia obronne reakcje, które często wzmagają zaistniały konflikt. Odpowiedni trening pomaga wykształcić takie pożądane cechy jak: prostolinijność, odwagę idącą w parze ze skromnością, siłę i umiejętność wykorzystywania jej w minimalnym stopniu określonym przez zaistniałą okoliczność. Wszystko się zgadza, jeśli te osoby naprawdę tak to czują. Jednak nie zawsze widzą jak bardzo Aikido stało się częścią ich życia. Poczynając od procesów obronnych składających się z trzech kolejnych faz: percepcji ataku, jego oceny i odpowiedniej reakcji. Ich skuteczność zależeć będzie przede wszystkim od czasu, jaki upłynie pomiędzy dostrzeżeniem ataku a podjęciem akcji obronnej. Strategicznym celem treningu Aikido jest doprowadzenie swoich umiejętności do takiego poziomu, by czas ten był praktycznie niezauważalny, a poszczególne fazy obrony następowały niemal równocześnie. Pierwsza faza obrony przynależy do dziedziny zmysłów. Możemy na przykład zobaczyć kogoś przygotowującego się do ataku, usłyszeć zbliżające się osoby postronne, ewentualnie poczuć kontakt fizyczny w postaci uchwytu. Na bardziej podświadomym poziomie mówimy o „czuciu czegoś”- nie widząc ani nie słysząc bezpośredniego zagrożenia wyraźnie mamy świadomość niebezpieczeństwa, wiemy że coś jest nie w porządku. Tak więc czynnikiem warunkującym ten parametr jest spostrzegawczość a co za tym idzie utrzymanie stałej gotowości i otwartego umysłu. Następuje przez to zmiana w postrzeganiu otaczającego świata. Znaczy to, że znajdując się w jakimś pomieszczeniu będziemy postrzegać je całościowo, łącznie z wyposażeniem, ale jednocześnie świadomi będziemy wszelkich ruchów, czy działań osób znajdujących się wewnątrz. Ciągle rozwijany i doskonalony wymiar psychiczny staje się sposobem na przeniesienie najwyższych ideałów etycznych do bardziej przyziemnych, codziennych zachowań. Można przez to rozumieć na przykład: okazywanie innym szacunku niezależnie od ich intencji, rozpraszanie agresji i kierowanie jej w nicość. Brzmi całkiem prosto, prawda? Ale zrozumienie ich podstaw przez osoby postronne nie należy do prostego procesu. Nie wracajmy do filozofii Aikido a spójrzmy jeszcze przez chwilę na bardzo proste i codzienne elementy. Samo rozwijanie poczucia równowagi może okazać się przydatne. Aikido to także metoda służąca poprawie relaksu, koordynacji ruchowej i ogólnie dobrego samopoczucia a regularne ćwiczenia poprawiają zdrowie ze szczególnym uwzględnieniem układu oddechowego i krążenia. To umysł jest ośrodkiem sterującym ciałem, więc jego rozwój zwiększa możliwości naszego ciała. Warunkuje więc odpowiednia szybkość reakcji i zachowanie spokojnej, zrównoważonej i niepodatnej na wpływy postawy poprzez wewnętrzną kontrolę. Wszystko zgadza się w 100%. Ale czy ktoś próbował bliżej się przyjrzeć sposobowi rozwiązywania problemów, rozłożyć cały proces na części pierwsze? Może się to wydać dziwne, może to ja już przesadzam, ale można się tam doszukać podstawowych zasad wykorzystywanych w nauczanych technikach.

Każdy z nas musi w swoim życiu rozwiązywać wiele problemów, stawiać czoła najróżniejszym wyzwaniom. Niekiedy ich rozwiązanie jest proste a kiedy indziej trzeba trochę się z nimi pozmagać. Nie ważne w jakim czasie dochodzimy do skutecznego rozwiązania, ważne jest w jaki sposób. I tu okazuje się, że w większości przypadków opiera się on na tych samych zasadach. Gdy napotykamy jakiś problem, nie ważne czego by on dotyczył- pracy, szkoły czy zwykłych czynności dnia codziennego, to nie idziemy jak na „zderzenie czołowe”- co będzie to będzie, zawsze próbujemy znaleźć najlepsze rozwiązanie. Dlatego też, początkowo ustępujemy i poszukujemy wszelkich możliwych rozwiązań, to tak jak zejście z linii ataku. Chyba najłatwiej jest to wytłumaczyć na przykładzie Kokyunage (kihon waza), gdzie mamy zarówno wspomniane już zejście oraz ruch po okręgu = poszukiwanie odpowiedniej drogi. Dopiero po pełnej analizie znajdujemy najlepsze rozwiązanie = uke znajduje się w odpowiednim miejscu i czasie. I nie tracąc czasu, korzystając ze sprzyjających nam okoliczności, chcemy je wdrożyć i osiągnąć nasz cel = wykańczamy ostatecznie technikę. Dokonujemy tego po najkrótszej linii oporu z przemyślanym wykorzystaniem dostępnych nam środków czyli niedogodnej i niestabilnej postawy uke. Nie wiem czy inni moi znajomi dokonują też takich porównań czy mi już się trochę w głowie przekręciło, ale nawet gdyby to sam ten przykład może pokazać jak bardzo Aikido zakorzeniło się w życiu co niektórych, wykraczając poza matę.

Na zakończenie powróćmy jeszcze do naszego Jasia, który był bardzo zawiedziony polskim kinem kopanym. W ciągu całego filmu niewiele jest scen walki, gdyż Karate nie należy rozpatrywać jedynie w wymiarze fizycznym, ale przede wszystkim duchowym. Edward Żentara gra postać spokojnego i opanowanego Piotra. Nie lubi chwalić się swoimi umiejętnościami – co stanowi element zaskoczenia dla potencjalnego przeciwnika. Filmowa sztuka walki nie uczy więc jak się bić, ale jak unikać starcia. I to tę właśnie naukę można zaobserwować w postawie filmowego karateki. Z kolei Roman- miejscowy chuligan, jest negacją postawy Piotra. Możemy więc przyjąć, że tytuł- „po polsku”, odnosi się właśnie do niego. Nie chodzi tu więc o karate rodem z Japonii- jakie reprezentuje główny bohater, lecz jego agresywną i brutalną odmianę. Tak więc nasz bohater nie patrzył niestety na sztuki walki tak jak powinien. Bardzo powierzchownie je oceniał. Jednak trzeba mieć nadzieję, że trafi na trenera, który pokaże mu cel, do którego wszyscy dążą- jedność ciała i umysłu nie tylko na macie, ale i poza nią.

Komentarze:

Feed Kanały RSS:

Obecnie zalogowani:

Ostatnie zdjęcia:

Następne seminarium:

Sofia, Bulgaria (2012-03-04)

Dzisiaj urodziny obchodzi: